Carly spojrzała mi w oczy i pociągnęła nosem. – Jak będziesz do mnie mówić?
Zamarłam. – No cóż, nie myślałam o tym. Mówiłam do ciebie różnie, ale to też nie jest fair wobec ciebie. – Rozejrzałam się po stole. – Jak byś chciała, żebyśmy do ciebie mówili?
Spojrzała na swoje dłonie. – Tata mówił do mnie szczeniaczku. Albo córeczko. – Skinęłam głową, kiedy na mnie spojrzała. Ale gryzła się w wargę.
–






