Rick i Shelly zamarli w bezruchu. Wsunęłam się na krzesło, wiedząc, że noc jeszcze się nie skończyła, ale potrzebowałam chwili wytchnienia. Gardło piekło mnie od uścisku Ricka, ale nie mogłam poświęcić ani kropli magii na uzdrowienie samej siebie. Wszystko, co miałam, miało się przydać.
Shelly i Rick rzucili się na Abby. Po ich twarzach spływały łzy. "Skarbie?" Ręce Shelly drżały, gdy dotykała jej






