Rój pszczół mnie obległ. Byłam nowym zagrożeniem. Najpierw mnie zabiją, a potem zajmą się Rickiem. Tak im się wydawało. Nie przestawałam machać. Ul wciąż był cienki jak papier, więc każde machnięcie odrywało jego fragment. Ale ja zbierałam żądło za żądłem.
Moje ciało płonęło. Czułam, jakby skóra roztapiała się na moich kościach. Każde ukąszenie było nowym żarem na stosie, którym było moje złamane,






