Parsknęłam. – Masz mnie. – Wypiłam więcej wina. – Ale dzięki temu zdobyliśmy więcej informacji. Ujawniło to Bractwo i wydostało mnie stamtąd.
Skinął raz głową. – Ale teraz mnie nienawidzisz. – Podrapał ziarno na stole. – I nie wiem, jak mam się po tym pozbierać.
– Okłamałeś mnie.
Wypuścił powietrze. – Zrobiłem to… ale na swoją obronę. Nie sądziłem, że to robię.
Parsknęłam. – Jak, kurwa, to sobie w






