Jej słowa trafiły dokładnie tam, gdzie zamierzała. Odwróciłam się i pomknęłam z cel, a jej śmiech gonił mnie. Mój umysł wirował, słowa Garitha tak łatwo zapomniane w tamtej chwili, a teraz wykrystalizowane w mojej głowie. Atakowali chatę. Moją mamę, mojego szczeniaka. Wydałam z siebie warknięcie, które narastało w moim gardle, gdy mój umysł przechodził przez najgorsze scenariusze.
Proszę, nie pozw






