Wypuściłam z płuc głęboki oddech. – Tak mi przykro, Alanno. – Wyprostowałam jej ubranie, jak tylko mogłam, a potem schyliłam się i podniosłam ją. Odwróciłam się od ciał i ruszyłam z powrotem do chaty. Jak tylko wyszłam z polany, Alannah zaczęła się szarpać.
– Puść mnie. – Kopnęła mnie kolanem w bok, walcząc, i upadłam na ziemię.
– Kurwa. – Wyrwała się z moich ramion i pobiegła do Ternena. – Alanno






