Odwróciłam się i ruszyłam sprintem w stronę drzew. Nie widziałam, gdzie weszli, i w panice biegłam.
Uspokój się. Nix parła naprzód. Jestem zmęczona, nie sparaliżowana. Nadal ich czuję. Przytaknęłam w milczeniu, biegnąc. Dotarłam do drzew i poczułam zapach krwi. W lewo.
"Nie, nie, nie, nie, nie, nie." Przedzierałam się przez drzewa, szukając śladów moich przyjaciół. Zapach krwi stawał się coraz sil






