Alannah patrzyła na mnie z rozdziawionymi ustami. – Nie. – Zamrugała powoli, jeden jedyny raz, po czym zwróciła się do Ternena. – Kochanie?
Jego uśmiech, gdy pochylił się, by ją pocałować, był rozdzierający serce. Odsunął się, by ująć jej twarz w dłonie. – Zrobiłaś to, kochanie. Dokonałaś czegoś, o czym marzyła większość Omeg. – Z jego oka wymknęła się łza. – Jestem z ciebie taki dumny, kochanie.






