Głowa Theo opadła, a jego wzrok utkwił w miejscu, gdzie zdruzgotano jego duszę. Selene zwróciła się do mnie. „Musimy iść”. Podeszła bliżej. „Chodź, siostro”.
Poczułam szarpanie w klatce piersiowej, a z mojego nosa i ust wypłynął zielony dym. Skondensował się on w gęstą chmurę ciemnej zieleni, z której wyłoniła się Hekate. Zanim zdążyłam powstrzymać język, wymknęło mi się jej imię. „Henny”.
Dziew






