Ryker:
— Co się stało? — zapytałem, kręcąc głową na widok mojej partnerki, która wróciła do domu kipiąc ze złości.
Zrywający się wiatr i nagle rozpalające się kominki w domu mówiły mi, że jest czymś więcej niż tylko „trochę” zła. Świadomość, że ktoś tu był i doprowadził ją do takiego stanu, a ja nie mogłem zareagować, wcale mi się nie podobała – zwłaszcza że wiedziałem, iż Adriana nie wpada w gnie






