Alaric
Autostrada ciągnęła się przede mną, beton i asfalt rozmywały się pod kołami, gdy wyciskałem z Astona Martina prędkości budzące niepokój. Moje kłykcie zbielały na kierownicy, podczas gdy myśli pędziły szybciej niż samochód.
Co ja, do cholery, wyrabiałem? Ganiałem za kobietą, która odeszła bez choćby pożegnania?
– To poniżej twojego poziomu, Alaric – wymruczałem, zdejmując nogę z gazu, gdy mi






