Alaric
Evelina wpatrywała się we mnie z ustami ściągniętymi w wąską linię. Odchyliła się na krześle i skrzyżowała ramiona. Przez długą chwilę po prostu mnie obserwowała, w ten sam sposób, w jaki kiedyś analizowała skomplikowane kontrakty, zanim znalazła w nich krytyczne błędy.
— Przyjechałeś całą drogę z Nowego Jorku — odezwała się w końcu, a jej głos był chłodny i opanowany — marnując swój cenny






