Evelina
Odjechałam z parkingu, opony chrzęściły na żwirze, a restauracja Salvatore znikała w moim lusterku wstecznym. Zbyt mocno zaciskałam dłonie na kierownicy, aż kłykcie mi pobielały na tle skóry.
– Mamo, kim był ten pan? – Głos Theo przebił się przez kłębiące się w mojej głowie myśli.
Spojrzałam na niego. Zapiął pasy bez przypominania, machał nogami, a w kąciku ust wciąż miał smugę czekolady,






