Evelina
– Dziękuję. – Mój głos pozostał neutralny i profesjonalny. Tym samym tonem, którym kiedyś referowałam mu raporty kwartalne.
Palce Alarica zacisnęły się na kubku z kawą. – Evelino, byłem idiotą, że wtedy cię nie odwiedziłem. Że nie wyciągnąłem ręki. Że nie... – Przerwał, wpatrując się w Theo. – Pomyśl o tym, co powiedziałem. O prawdziwym spotkaniu z nim.
– Powiedziałam, że pomyślę.
– I?
– W






