Evelina
Felix zdmuchnął świeczki przy wiwatach i oklaskach. Rozpoczęło się krojenie tortu, a kelnerzy zaczęli krążyć z talerzykami i widelczykami.
Alaric podszedł do mnie z Theo wciąż na biodrze. — Ktoś tu robi się śpiący.
— Nie jestem śpiący! — zaprotestował Theo, choć jednocześnie ziewnął. — Tylko odpoczywam oczom.
— Oczywiście, że tak — powiedziałam, wyciągając do niego ręce. — Chodź do mnie, k






