Z perspektywy trzeciej osoby
Cassandra czasami chciała rzucić jakimś bezwstydnym żartem, ale z cieniem Sterlinga wiszącym nad każdym ich ruchem, zawsze musiała pomyśleć dwa razy, przełknąć słowa i pozwolić im cicho umrzeć w gardle.
Na szczęście książę Bloodstone nie był aż tak małostkowy.
Pomijając grzesznie przystojnego właściciela klubu, kazał nawet ustawić dla nich w rzędzie wszystkich najlepsz






