Punkt widzenia Rowan
Policzkowi towarzyszył świst wiatru.
Ostry. Szybki. Okrutny.
Genevieve się nie powstrzymywała. Ani krztyny wstydu, nawet gdy dookoła nas stała połowa elity Watahy Północnej. Zamierzała powalić mnie na ich oczach – by przypomnieć wszystkim, że w jej oczach byłam niczym więcej, jak nieposłusznym, niewdzięcznym kundlem.
Powietrze zgęstniało, a przez tłum przetoczyło się zbiorowe






