Z perspektywy Juliana
Akademia Cambridge była ulaokowana w kolebce północnych wyżyn, a jej starożytne kamienne wieże spowijała nieustępliwa mgła pachnąca mrozem, sosnami i starą magią. Było to miejsce zbudowane nie tylko po to, by szkolić wojowników, ale żeby wykuwać legendy.
Jednak gdy wjechałem samochodem na podjazd za bramą, moje oczy nie spoczywały na blankach czy wznoszącym się łuku, na który






