Punkt widzenia Rowan
Nie byłam w pełni rozbudzona, gdy Julian pomógł mi wstać. Moje kończyny wciąż bolały, a siniaki gnieździły się głęboko w mięśniach niczym duchy odmawiające odejścia. Jego niski głos – „Śpij” – nadal rozbrzmiewał w moim umyśle, miękki jak mgła, ciężki jak rozkaz. Pamiętałam, jak jego palce dłużej spoczęły na mojej skroni, ciężar koca, którym mnie otulił. W tamtych chwilach czuł






