– Czy to naprawdę ty, skarbie?
Jego głos łamie się niczym pieprzona modlitwa – słuchanie go sprawia, że czuję się jak powtórne nadejście zbawienia, a on wciąż próbuje zdecydować, czy zasługuje na ocalenie.
Na początku się nie ruszam. Płuca nadal mnie bolą, płonąc od żelaznego uścisku, którym przed chwilą ściskał moje gardło. Kolana mam zdarte, materiał rozerwany na brzegu po tym, jak sunęłam po po






