"Dzień dobry."
Cholera.
Siadam zbyt gwałtownie, omal nie spadając z krawędzi łóżka. Jedwabna pościel zsuwa się po moich udach, a ja czuję, jak ostre, zapierające dech w piersiach uderzenie rzeczywistości trafia mnie prosto w serce.
To nie są kwatery dla służby. To nawet nie jest piętro, na którym wczoraj straciłam przytomność. Jestem w jego pieprzonym łóżku.
Nie. Nie, nie, nie.
Co ja, do cholery,






