Nocne powietrze tnie teraz ostrzej. Baltazar się nie rusza, jego obecność już pochłania balkon, choć zawsze przynależał do mroku. A może zawsze nim był – mrokiem, który przypominał mi, że długo nie przetrwam w świetle. Jego srebrne oczy śledzą mnie, nie mrugając.
"Będziesz musiała wybrać, Sienno" – powtarza, jego głos jest cichy, ale wystarczająco ciężki, by przygwoździć mnie do miejsca. Malakai w






