ELOWEN.
— Zerya… Kim jest ta piękność? — pyta Zayna, mierząc mnie wzrokiem.
— Twoją synową — odpowiada Zerya z półuśmiechem.
Zayna patrzy na Zeryę z zaskoczeniem, a jej oczy rozszerzają się w szoku.
Uśmiech Zeryi znika, gdy dociera do niej sens własnych słów, a moje oczy również robią się wielkie.
— Nie! Nie moja, to znaczy, nie ja ją urodziłam! Chodziło mi o Zaretha, to jego żona i mate — wy






