ZARETH.
Minęło kilka godzin. Siedzimy w bocznym salonie. Jest słabo oświetlony, ale nikomu to nie przeszkadza. Podano nam krew, a dla Elowen znalazło się jedzenie.
Sama krew jest smaczna i przywraca mi siły, których naprawdę potrzebowałem po walce z Vaxenem.
Zayna chciała ze mną porozmawiać, ale jak dotąd jej pytania wydają mi się niezwykle błahe, jakby powoli sondowała, na jak wiele może sobie






