– Nic tu się nie dzieje – rzuca szorstko Nicola Moretti, odwracając się i ruszając do wyjścia bez słowa czy choćby spojrzenia w moją stronę. – Będziemy w kontakcie! Nie opuszczaj posiadłości!
– Ta, jasne! – krzyczy za nim Finnian Sullivan, po czym odwraca się do mnie i wywraca oczami. – Mówi do mnie, jakbym miał osiem lat.
– Cóż – mówię, splatając ramiona na piersi i uśmiechając się do niego drwią






