Trzy godziny później wjeżdżam jednym z luksusowych samochodów Cristiano na parking Il Lupo i wypuszczam niespokojny dech, kurczowo zaciskając dłonie na kierownicy.
– Wszystko w porządku, Bee – mruczy Finnian Sullivan, a ja zerkam przelotnie w dół, tam gdzie wcisnął się obok i pod deskę rozdzielczą po stronie pasażera, żeby nie było go widać przez szybę.
Znów parskam śmiechem, co robię już od kilku






