Oczy Finniana Sullivana śledzą mnie od momentu, gdy otwieram drzwi od strony kierowcy i wślizguję się do środka.
– Wszystko gra? – pyta napiętym głosem.
– W porządku – zapewniam go, przerzucając torebkę na tylne siedzenie.
– Śledzili cię? – dopytuje, wciąż zaniepokojony.
Prostuję się i spoglądam przez przednią szybę w stronę drzwi Il Lupo, a potem dookoła. – Jeszcze nie – mruczę, sięgając do klucz






