„Julian Vesper”, szepczę, natychmiast przykładając dłoń do ust. Bo choć jego głowa jest przykryta jakimś workiem, wiem, że to on jest wleczony z rękami związanymi za plecami, potykając się o buty, które kupiłam mu na Boże Narodzenie.
Cristiano natychmiast przechodzi do czynu, stając przede mną i wyciągając ramię, by mnie zasłonić – jakby Julian Vesper, podtrzymywany przez dwóch mężczyzn trzymający






