„Zaro, dlaczego jesteś tu tak wcześnie?” – ziewnęła Cassidy, widząc uśmiechniętą postać w swoim pokoju. Wyciągnęła rękę w bok, ale miejsce obok niej było zimne w dotyku.
Alfy Lorenzo nie było przy niej. Zeszła noc była pierwszą, kiedy pozwolił jej spać bez żadnych przeszkód.
Wiedział, że będzie musiała wcześnie wstać i nie chciał, by miała cienie pod oczami, potrzebowała snu regeneracyjnego na tę






