Shae cofnęła się o krok, z trudem przełykając ślinę. „O czym tu rozmawiać? Rozmawiałam już z panią i ona wszystko rozumie. Załatwmy to jutro rano”.
Nie było szans, by zdążyć dziś do sądu rozwodowego, więc jutro było jedyną realną opcją.
Alfa Killian zupełnie zignorował jej prośbę. Zapytał ją: „Kiedy zabierasz swoje rzeczy z domu watahy?”.
Shae poczuła kłucie w piersi, powstrzymując łzy cisnące się






