languageJęzyk

Rozdział 4 - Przeprosiny Shae

Autor: Lulu Wild14 cze 2026

Pisk obudził mieszkańców rezydencji, ale Raymondowi udało się nakłonić Callistę, by spała dalej; było to o tyle łatwe, że krzyk nie brzmiał jak głos Shae.

Można go było przypisać raczej którejś z omeg. Jedynie Cassidy zeszła po schodach, zatrzymując się w połowie drogi.

— Co tu się dzieje? — warknął z góry Killian, śpiesząc, by pomóc Scarlett wstać. Ta oplotła go mocno ramionami, trzęsąc się, gdy podnosił ją z podłogi jak dziecko.

Ten widok był bolesny dla Shae. Myśląc wcześniej, że Killian jest pozbawiony uczuć, teraz widziała, że po prostu nie żywił ich do niej. Czułość i troska w jego spojrzeniu, gdy patrzył na Scarlett, uświadomiły Shae, że lata kochania tego mężczyzny były stratą czasu.

Nigdy nie poczuje do niej nawet ułamka tego, co czuł do tamtej.

— Killianie, ta suka mnie uderzyła i powiedziała, że możesz zgnić w piekle — zapłakała żałośnie Scarlett, a Shae opadła szczęka.

Nawet po tym wszystkim, co Scarlett jej zrobiła, Shae nigdy jej nie nienawidziła. Kiedyś były najlepszymi przyjaciółkami i Shae czuła wdzięczność za możliwość bycia u boku ukochanego mężczyzny, choć okazało się to pomyłką.

Jednak widząc, że Scarlett wciąż pragnie jej zguby, Shae nakreśliła w sercu granice nienawiści.

— Dlaczego ją uderzyłaś?

Głos Killiana tchnął lodem, a temperatura w salonie gwałtownie spadła, ale Shae miała już dosyć. Nie chciała brać udziału w tym, co miało nadejść.

Tłumiąc gniew, prychnęła: — Nawet jeśli ją uderzyłam, to co z tego? I tak na to zasłużyła.

Cassidy była w szoku; nigdy wcześniej nie widziała, by Shae tak pyskowała Alfie. Czy nie ceniła swojego życia? Jak śmiała uderzyć partnerkę Alfy?

Scarlett była równie zaskoczona, ale i szczęśliwa, że Shae się przyznała. Jeśli zostawi w umyśle Killiana tak złe wrażenie o Shae, była pewna, że ten nigdy nie pomyśli o niej dobrze, nawet jeśli odmówiła alimentów.

— Żądam, abyś ją przeprosiła — rozkazał Killian, zawiedziony, że Shae mogła postąpić w ten sposób.

Zdumiało go to, jak słońce przesłonięte chmurami, że tak gładko się do tego przyznała. Scarlett promieniała z ekscytacji, gdy Shae podeszła do niej z furią w oczach. Tą dziewczyną tak łatwo było manipulować. Nic dziwnego, że nie potrafiła zdobyć serca Killiana.

Myśląc, że Shae zaraz ją przeprosi, Scarlett poczuła ból na policzku. Odgłos uderzenia sprawił, że wszyscy obecni w salonie, w tym kilka omeg, zamarli w bezruchu.

Shae dumnie uniosła głowę, podczas gdy policzek Scarlett stał się krwistoczerwony – najpierw od uderzenia samej siebie, a teraz od ciosu Shae wymierzonego w to samo miejsce.

Killian niemal wybuchł z wściekłości i już miał rozkazać wojownikom, by zajęli się Shae, gdy ta jedynie wzruszyła ramionami.

Jej oczy błyszczały, a głos brzmiał niemal kpiąco. Wyglądała, jakby zmieniła się w zupełnie inną osobę. — Oj, przepraszam za ten policzek. Wcześniej go nie było, ale teraz już jest.

Część zaczerwienionej twarzy Scarlett pobladła, odebrało jej mowę. Zanim Killian zdążył wydusić słowo, Shae odwróciła się na pięcie. Docierając do drzwi, oznajmiła:

— Widzimy się jutro w sądzie o jedenastej. Miejmy to już z głowy.

Jej smukła sylwetka zniknęła za drzwiami, a wojownicy spojrzeli wyczekująco na swojego Alfę.

Widzieli wszystko, co zaszło, i już zaczynali czuć niechęć do Scarlett. Wyglądało na to, że ich bystry Alfa dał się podejść własnej partnerce.

— Alfo, czy mam za nią iść? Pani nic ze sobą nie wzięła. Może nie mieć nawet na transport — zapytał jeden z wojowników. Nie chciał bezpośrednio demaskować partnerki Alfy, wiedząc, jak bezowocne mogłoby to być.

***

Gdy Shae wyszła z wielkiej rezydencji, wybrała numer Gemmy. — Gemmo, jeśli nie jesteś daleko, proszę, przyjedź po mnie.

Zdziwiła się, jak szybko Gemma się pojawiła. Czy minęły choć dwie minuty? — Co się stało?

Shae podała jej kopię papierów rozwodowych, zamierzając wsiąść na miejsce pasażera.

— To koniec. Scarlett wróciła, a on idzie z nią na galę. — W głosie Shae brzmiała gorycz, była bliska płaczu.

Noc galowa miała być jej pierwszym publicznym wystąpieniem u boku Killiana. Miała wielkie plany, licząc na to, że po tym wydarzeniu Killian zacznie postrzegać ją inaczej. Ale to już przeszłość.

Gemma była tak wściekła, że zajęła miejsce pasażera, zanim Shae tam dotarła, przesuwając okulary przeciwsłoneczne z twarzy na czubek głowy.

— Ta dwulicowa suka. Ty prowadź, bo ja spowoduję wypadek.

Shae oniemiała. Gemma rzeczywiście była do tego zdolna, jej gniew mógłby podpalić morze. Gdy Shae usiadła za kierownicą Ferrari, Gemma nagle wybuchła, analizując sytuację:

— Proszę, pozwól mi skopać mu tyłek, zanim odjedziemy. Jemu i tej suce.

Nacisnęła już przycisk składania dachu, gotowa przeskoczyć przez drzwi, gdy Shae szybko wrzuciła wsteczny i zaczęła zawracać.

Jako jedyna córka bety ich watahy, Gemma była twarda, ale mimo to nie miałaby szans w starciu z Alfą Killianem.

— Odpuść im, Gemmo. Sama doprowadziłam do tej sytuacji. Mam nadzieję, że jutro rozwód zostanie sfinalizowany.

— Sześć bitych miesięcy straconych, Viv. To tak, jakbyś straciła miliardy — narzekała Gemma. Biorąc pod uwagę umiejętności Shae, jej czas był niezwykle cenny, każda minuta warta setki tysięcy dolarów.

— Nie martw się. Killian nigdy nie miał dla mnie czasu, więc dużo pracowałam z domu. Mam nowe projekty, które zaprezentujemy na gali. Pracowałam też nad nowymi modelami samochodów i brałam zlecenia hackerskie. Byłam bezużyteczna tylko dla niego, ale nie dla siebie i watahy — Shae wzruszyła ramionami.

Gemma poczuła ulgę, słysząc, że jej przyjaciółka nie zatraciła się całkowicie. — Cieszę się, że wciąż zarabiałaś miliony, będąc jego Luną. Ale najpierw musimy zadbać o ciebie.

— To małżeństwo strasznie cię wyniszczyło, wyglądasz fatalnie. Nie zasługujesz na to. Twój ojciec oszaleje z radości, gdy cię zobaczy, ale w tym stanie pomyśli, że trzymali cię w jakiejś niewoli — zrzędziła Gemma.

Shae była rozchwytywaną modelką, seksowną projektantką, szalonym kierowcą wyścigowym i genialną hackerką. Przez to wszystko jej wygląd zawsze był nienaganny, aż do ślubu sprzed sześciu miesięcy.

— Gemmo, potrzebuję przysługi — Shae zmieniła temat. Wiedziała, że jej wygląd wróci do normy po porządnym śnie i odrobinie pielęgnacji.

— Wszystko, co chcesz, bylebyś nie zamierzała wracać i błagać tego palanta — ziewnęła Gemma.

— Nie spałaś? — W głosie Shae pojawiła się troska. — Czy z tatą wszystko w porządku? I z mamą? A właśnie, nie widzę nigdzie twoich wojowników.

Jako córka bety, Gemma, podobnie jak Shae, nigdy nie mogła wychodzić bez silnej ochrony. Shae dopiero teraz zdała sobie sprawę, że coś jest nie tak.

— Nie było mnie w domu od tygodnia. Zatrzymałam się w hotelu w pobliżu, gdy usłyszałam o powrocie Scarlett. Czułam, że możesz mnie potrzebować.

Zataiła fakt, że widziała Killiana na mieście z tą suką. Shae martwiła się tylko o jedno.

— Jak udało ci się poruszać bez wojowników taty wokół ciebie? — Jej ojciec był Królem Alfą i uwielbiała go tak nazywać.

Na ustach Gemmy wykwitł psotny uśmiech. — Po prostu dodałam im do drinków środki usypiające, żeby sobie dobrze pospali.

— Co zrobiłaś? — Shae poczuła zdenerwowanie, na jej czole pojawiły się krople potu.

— Powiedziałaś, że potrzebujesz przysługi. Jeszcze o niej nie wspomniałaś — Gemma szybko zmieniła temat, a Shae westchnęła.

Prowadząc jedną ręką, drugą odgarnęła na plecy pasma długich, ciemnych włosów targanych wiatrem.

— To koniec i jestem gotowa iść dalej, ale nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział, kim jestem.

Gemma przypomniała sobie czasy, gdy były młodsze. Obcy porwali je dla okupu z ich watahy. Zostały uratowane, a sprawcy ukarani.

Mimo to, było to zdarzenie, o którym żadna z nich nie mogła zapomnieć. To był powód, dla którego Shae szczególnie nie lubiła afiszować się ze swoim ojcem.

— Wchodzę w to, ale hej, czy to nie samochód twojego byłego męża za nami?

Dłonie Shae zacisnęły się na kierownicy, gdy spojrzała w lusterko wsteczne. Za nimi rzeczywiście jechał Rolls-Royce Killiana. — Kurwa! — syknęła.

— Daje ci znaki, żebyś się zatrzymała. Zamierzasz to zrobić?

Shae była sfrustrowana. — Czego on jeszcze chce?

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 4: Rozdział 4 - Przeprosiny Shae - Wydziedziczona córka Króla Alfa: Jego żal, jej panowanie | StoriesNook