languageJęzyk

Rozdział drugi

Autor: MMOLLY13 cze 2026

Lyra weszła do siedziby watahy w eskorcie dwóch strażników. Została wezwana przez Alfę Vane'a i miała tylko nadzieję, że nie ma to związku z dzisiejszą ceremonią Czerwonego Księżyca.

Nawet po wczorajszej wizycie Kaelena, podczas której przedstawił jej plan, nie potrafiła zmusić się do udawania jego partnerki. Została już wystarczająco upokorzona przez członków watahy, a to miało być kroplą, która przeleje czarę. Ale jak mogłaby sprzeciwić się Alfie lub Kaelenowi?

Zaprowadzono ją do sali tronowej, gdzie czekali na nią Kaelen i jego ojciec.

– Gdzieś ty była? – warknął Kaelen natychmiast po jej wejściu. – Czy ty w ogóle masz pojęcie, co próbujesz osiągnąć? Goście zaraz zaczną przybywać, a ty wyglądasz jak nieszczęście.

Lyra przełknęła ślinę, widząc wyraźną wściekłość w jego oczach. – Próbowałam...

– Wymówki! – zagrzmiał Alfa, a ona wzdrygnęła się. Wiedziała, że nigdy jej nie lubił, ale gdy stała przed nim z pochyloną głową, czuła bijącą od niego nienawiść.

– Zabierzcie ją do garderoby – rozkazał strażnikom. – A ty – powiedział, celując w nią palcem – zostaniesz surowo ukarana po ceremonii za swój akt buntu.

– Wasza wysokość, proszę, ja...

– Natychmiast wychodź! – uciął, przerywając jej. Oczy Lyry wezbrały łzami, ponieważ nie dano jej nawet szansy na wyjaśnienia. Traktowano ją w watasze niesprawiedliwie i zawsze to ją bolało.

Strażnicy zaprowadzili ją do garderoby. Gdy weszła do środka, jej wzrok padł na Morgaine, którą służące właśnie elegancko ubierały.

W pokoju natychmiast zapadła cisza. W watasze zawsze traktowano ją jak wyrzutka, ponieważ jej matka była człowiekiem.

Postrzegano ją jako słabą, mizerną i niegodną miana prawdziwego wilkołaka. To był główny powód, dla którego Kaelen ją odrzucił i dla którego wszyscy z niej kpili.

– Dzień dobry – powiedziała, po czym usiadła na jednym z krzeseł przed toaletką.

Jedna ze służących podeszła i skłoniła się. – Czekałyśmy na ciebie, moja księżniczko. Mamy wszystko, czego potrzebujesz na ceremonię.

Morgaine syknęła. – Nie musisz się jej kłaniać. Jest nikim, tylko odrzuconą małą omegą w tej watasze. W jej żyłach nie płynie błękitna krew, więc nie powinna być tak traktowana. Czy to jasne?

– Tak, moja księżniczko – odpowiedziała służąca, kłaniając się Morgaine.

Lyra wzięła głęboki wdech, próbując się uspokoić. – Nigdy nie prosiłam, żeby mnie tu sprowadzono – powiedziała, odwracając się do Morgaine. – Nie chcę brać udziału w ceremonii, zwłaszcza jeśli muszę udawać partnerkę kogoś, kto mną wzgardził.

Morgaine zaśmiała się pod nosem. – Nikt cię tu też nie chce. Kaelen ma po prostu pecha, że przeznaczenie związało go z kimś takim jak ty. Ja będę dla niego lepszą królową.

Lyra otworzyła usta, by odpowiedzieć, ale słowa utknęły jej w gardle.

– Wataha potrzebuje godnej i silnej Luny – kontynuowała Morgaine. – Kogoś, kto będzie chronił i prowadził u boku Kaelena. Ty tu nawet nie pasujesz. Wataha Cragstone daje schronienie tylko czystej krwi wilkołakom, a nie mieszańcom.

– Możesz mnie nienawidzić z powodu Kaelena, ale nie mieszaj w to mojej rodziny – odparła Lyra głosem drżącym od gniewu.

Rodzice Morgaine byli Betami watahy. Od dzieciństwa była traktowana w sposób uprzywilejowany, co sprawiło, że patrzyła z góry na ludzi takich jak Lyra. Kiedy dowiedziała się, że Lyra jest prawdziwą partnerką Kaelena, jej nienawiść tylko wzrosła.

– Twoja rodzina była niczym, tak samo jak ty teraz. Niczym – rzuciła Morgaine i wstała z krzesła. Była już w pełni ubrana w piękną i wyglądającą na bardzo kosztowną suknię. – Powinnaś była zginąć z nimi w tym pożarze.

Zanim Lyra zdążyła powiedzieć choć słowo, Morgaine wyszła z pokoju. Lyra miała ochotę pobiec za nią i wygarnąć jej wszystko, co myśli. Wiedziała jednak, że sprowadziłoby to na nią gniew Alfy i watahy. A i tak miała już wystarczająco dużo kłopotów.

Odetchnęła głęboko, pozwalając, by gniew wywołany słowami Morgaine wybrzmiał w jej wnętrzu. Próbowała powstrzymać łzy, ale nie potrafiła. Jej rodzice zginęli, próbując ją ratować, gdy była dzieckiem.

Została uwięziona w domu podczas pożaru. Jej matka, która była człowiekiem, wbiegła do środka, by ją ratować, bo ojca nie było w pobliżu. Matka ocaliła ją, ale sama nie zdołała uciec. Zginęła w płomieniach, a jej ojciec odebrał sobie życie z powodu zerwanej wilczej więzi.

Dorastała samotnie ze złamanym sercem. Miała nadzieję znaleźć partnera, który obdarzy ją miłością, której jej brakowało. Ale Kaelen jej nie kochał i traktował jak śmiecia.

Otarła łzy i odwróciła się do służących, które patrzyły na nią współczująco. – Możemy zaczynać? – zapytała tę, która odezwała się do niej wcześniej.

– Tak, moja księżniczko.

– Słyszałaś ją przecież, prawda? Nie jestem żadną księżniczką – odparła służąca.

– Dla nas zawsze będziesz lepszą księżniczką – powiedziała dziewczyna. – Jesteś dobra i o wiele piękniejsza. – Lyra była zaskoczona tymi słowami. To był pierwszy raz, kiedy ktokolwiek w watasze okazał jej prawdziwą życzliwość i empatię.

Te słowa nieco ją pocieszyły. – Dziękuję, że to mówisz. Ale nawet mój przeznaczony woli ją.

– Bogini Księżyca daje drugą szansę tym, którzy na nią zasługują. Jeśli on cię nie uzna, ona ześle kogoś innego. Kogoś, kto będzie cię traktował lepiej niż on – mówiła służąca, układając włosy Lyry.

– Myślisz, że to możliwe? Można mieć drugiego partnera? – zapytała z zaciekawieniem Lyra.

– Cóż, tak. Ale taki przywilej od Bogini zdarza się niezwykle rzadko – odparła służąca. – Jeśli będziesz się mocno modlić i jej ufać, może da ci taką szansę.

W głębi duszy Lyra zapragnęła drugiej szansy na znalezienie kogoś bliskiego. Może zostałaby przeznaczona komuś, kto naprawdę by ją pokochał.

Zatopiła się w myślach, podczas gdy służąca kończyła przygotowywać ją do ceremonii. Czy naprawdę mogłaby prosić Boginię Księżyca o drugą szansę?

Nagle do pokoju wpadła inna służąca, wyrywając ją z zamyślenia. – Goście zaczęli przybywać. Alfa żąda twojej natychmiastowej obecności – powiedziała do Lyry, która wyglądała olśniewająco w pięknej sukni.

Lyra natychmiast wstała. Skoro goście już byli, musiała stanąć u boku Kaelena, by witać ich jako jego partnerka.

Nie mogła pozwolić sobie na zrujnowanie planu Alfy, bo inaczej zostałaby wygnana z watahy. – Zaprowadź mnie tam – powiedziała do służącej. – Chodźmy.

Gdy jednak odwróciła się do wyjścia, do pokoju wszedł Kaelen. – Spóźniasz się, goście czekają – powiedział, niemal zgrzytając zębami.

– Przepraszam...

– Nie przepraszaj – uciął, brutalnie chwytając ją za rękę. – Wykonaj jeden fałszywy ruch, a zostaniesz wyrzucona z tej watahy. Rozumiesz?

Lyra szybko skinęła głową, a jej wargi drżały ze strachu. – Tak, rozumiem.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki