Morgaine stała przed Kaelenem, a jej serce było delikatną melodią wyczekiwania i wrażliwości. Wzięła głęboki wdech i przywołała tkwiące w niej źródło odwagi, gotowa obnażyć najgłębsze pokłady swoich uczuć. Otaczający ich świat zdawał się rozpływać, pozostawiając w tej przestrzeni jedynie ich splecione dusze.
– Kaelenie – zaczęła Morgaine, a jej głos brzmiał łagodną kadencją prawdy i bezbronności –






