W samym sercu wielkiego balu, pośród wiru barwnych sukien i czarujących melodii, los tkał swój zawiły wzór, stawiając Valeriusa i Lyrę naprzeciw siebie na parkiecie. Wyciągnięta dłoń Valeriusa szukała jej dłoni – była to niema prośba o chwilę bliskości. Lyra zawahała się, w jej oczach mignęła niepewność, lecz ostatecznie uległa, a jej dłoń spoczęła w jego.
Gdy tańczyli, w powietrzu unosiło się nam






