Punkt widzenia Mayi
— O bogini! — wykrzyknęła panna Erin, zrywając się na równe nogi.
Cały mój lunch wyślizgnął mi się z rąk i rozprysnął na podłodze; pobrudził też moje ubranie. Ja również zerwałam się z krzesła, z sercem łomoczącym w piersi.
— Tak strasznie przepraszam — wydyszałam, czując, jak kręci mi się w głowie.
Panna Erin podbiegła do mnie z serwetkami. Pochyliłam się i starałam najlepiej






