Punkt widzenia Mayi
– Wcale się nie spóźniłaś – odezwał się Jaxon nieco zbyt szybko, co sprawiło, że zmarszczyłam na niego brwi. Odsunął krzesło obok siebie i gestem zachęcił ją do zajęcia miejsca.
Stojąc w progu, przyglądała mi się jednak niemal z zawstydzeniem.
– Wejdź, Sloane – powiedziałam, dając jej znak dłonią, by dołączyła i usiadła przy Jaxonie.
– Co tu się do cholery dzieje? – zapytała Ri






