ARCHER
Przybyłem do Nowego Jorku trzy godziny po tym, jak odwiodłem moją kobietę od pomysłu ucieczki. A moje przypuszczenie – że próbowała zwiać – było, kurwa, trafne.
Nie było trudno jej przekonać. Obiecała, że nie wywinie żadnego numeru i że porozmawiamy, kiedy wrócę. Wiedziałem, czego będzie dotyczyć ta rozmowa: naszej wspólnej przyszłości. Co dalej?
Szczerze mówiąc, ja już wiedziałem. Planował






