Perspektywa Dorana
Stałem obok brata, czekając, aż ten bękart wejdzie. Zacisnąłem palce w pięść, gotów obić mordę temu...
– Witaj, Fentrisie. Tak dobrze cię znowu widzieć.
Poczułem, jak powietrze wlewa się do moich płuc, a krew wypełniona adrenaliną przepływa przez każdy mięsień i komórkę mojego ciała.
– Ty sukinsynu!
Rzuciłem się naprzód, zaciśnięte pięści gotowe, by zbić tego skurwiela na miazgę






