Świat kurczy się do dźwięczącej ciszy w chwili, gdy ciało Loli wiotczeje pode mną.
— Xeno? — Mój głos wyrywa się ze mnie, surowy i dziki. — Xeno, spójrz na mnie. Proszę.
Jej krew jest ciepła na moich dłoniach. Nie powinna znajdować się poza jej ciałem; to wydaje się niewłaściwe, przywiera do mojej skóry, wchodzi pod paznokcie, wsiąka w pęknięcia moich drżących palców. Ciepło ucieka z każdym uderze






