Ryker czuł się niekomfortowo. Nie mógł patrzeć, jak Sienna wpada w tę pułapkę. Włączył mu się instynkt obronny wobec niej, więc wstał z krzesła i ruszył, by ją powstrzymać, ale Vivienne go przytrzymała. "Jeśli ją zatrzymasz, to między nami koniec" – syknęła. Najwyższy czas, by postawiła sprawę jasno.
Ryker oniemiał. Sienna była jego najlepszą przyjaciółką i zawsze stawała w jego obronie, ale Vivienne była jego dziewczyną i kochał ją nad życie. Jak mógłby ją stracić? Poza tym to miał być tylko pocałunek, prawda? Widząc, że uspokoił się i usiadł z powrotem na krześle, Vivienne była wniebowzięta.
Ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała go głęboko, przesuwając dłońmi po jego koszuli i wsuwając je do spodni. Doskonale wiedziała, jak odwrócić jego uwagę od Sienny. Jej uwodzicielski dotyk wystarczył, by świat wokół niego ucichł, nawet jeśli tylko na krótką chwilę. Jego męskość obudziła się do życia, gdy padła przed nim na kolana. Wiedział, co zaraz zrobi, i nagle stał się świadomy swojego otoczenia.
Nikt nie zwracał na nich uwagi, wszyscy byli pochłonięci tańcem lub rozmowami przy drinkach, ale wciąż miał przecież swoją godność. Właśnie gdy miała zamiar zrobić mu loda, pociągnął ją za brązowe włosy. "Nie tutaj. Chodźmy gdzieś indziej" – wyszeptał dysząc.
"Tak. Jedźmy do ciebie" – Vivienne podskoczyła z podniecenia. Ryker lekko zesztywniał. Zabranie Vivienne do domu byłoby rażącym brakiem szacunku wobec Sienny, skoro mieszkał u niej wyłącznie dzięki jej dobroci. Opłacała wszystkie rachunki, ubierała go i karmiła. Czasami nawet dawała mu pieniądze dla jego zestrzelonych rodziców.
"Nie, jedźmy do ciebie" – zaoponował. Niestety, Vivienne tym razem nie okazała takiego zrozumienia.
"Nigdy nie pozwalasz mi przyjechać do siebie. Albo jedziemy do twojego domu, albo to koniec". Ryker poczuł pulsujący ból w sercu.
"Dlaczego próbujesz kończyć z nami z powodu każdej najmniejszej rzeczy?" Zmarszczył brwi. Vivienne z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, że Ryker kochał ją bardziej niż ona jego, i zawsze używała tego przeciwko niemu. Ponad wszelką wątpliwość uważała, że seks z nim był najlepszym, jakiego w życiu doświadczyła, i dlatego go wybrała, ale nie była zachwycona jego problemami finansowymi.
"Więc jedziemy do twojego domu czy nie?" Jej postawa była nonszalancka. Ryker w myślach przeprosił Siennę tysiące razy, ale po prostu nie mógł się doczekać jej powrotu – wszystko z powodu tego seksualnego pożądania. Oboje partnerzy w pełni na siebie zasługiwali w tym aspekcie ze swoimi pozornie wysokimi poziomami libido. "Do mnie, chodźmy" – zgodził się. Odeszli ramię w ramię z satysfakcjonującym uśmiechem zdobiącym twarz Vivienne.
*****
Vaughan Sterling pił swojego ulubionego szampana Armand de Brignac Midas, gdy w jego stronę ruszyła jakaś sylwetka. Błyszcząca, czarna i krótka sukienka eksponowała jej seksowne krągłości, a pulchne usta były niezwykle zachęcające. Nie potrafił zrozumieć kierunku, w którym podążały jego myśli. Nigdy nie pociągała go fizycznie żadna kobieta i nigdy nie sypiał z kobietami będąc przy zdrowych zmysłach. Ujmując to wprost, nigdy nie odczuwał pociągu ani do płci przeciwnej, ani do własnej, co sprawiało, że postrzegał siebie jako osobę aseksualną.
Teraz miał w sobie kilka kieliszków, ale na pewno nie mógłby stwierdzić, że jest pijany. Wciąż w pełni panował nad umysłem. Jej długie, czarne włosy kaskadą opadały jej na plecy, gdy uwodzicielsko powolnym krokiem zbliżała się do niego. Utkwił w niej wzrok, zastanawiając się, czego chciała. Jakaś pułapka jak w tamtych czasach? Nie potrafił wymyślić żadnego logicznego wyjaśnienia.
Cały czas zbliżała się do niego, aż w końcu usiadła mu na kolanach. Jego pierwszą reakcją była chęć odepchnięcia jej, ponieważ zazwyczaj kobiety napawały go obrzydzeniem i nigdy nie pozwalał im się zbliżyć. Ta kobieta jednak emanowała zupełnie inną wibracją. Zapraszającą i jednocześnie dającą przyjemność. Otworzył usta, by zapytać, czego chce, tylko po to, by jego usta zostały najechane przez wilgotny język o smaku martini.
Założył w głowie, że to jego pierwszy pocałunek i było to naprawdę dobre uczucie. Tak dobre, że nie chciał, by się skończyło. W całym klubie oczy otwierały się ze zdumienia. Nie tylko jakiejś kobiecie udało się zbliżyć do Vaughana Sterlinga, ale w dodatku zdołała go pocałować. Szok wprost zagłuszył muzykę w klubie, a w powietrzu rozległy się głośne westchnienia. Para była we własnym świecie, pochłonięta w pełni tą intensywną czynnością. Gdy do ich umysłów zaczęło docierać poczucie rzeczywistości, oderwali się od pocałunku, by złapać oddech, jednak dłonie kobiety znalazły się już pod jego koszulką Lacoste, pieszcząc jego wyrzeźbione mięśnie. Zalało go doznanie, którego nigdy wcześniej nie poczuł, a jego członek stał się twardy i gotowy do pchnięcia. To było niewiarygodne, ale w tej samej chwili rozbudziła się w nim przyjemność, której pragnął więcej.
Odwrócił się do jednego z ochroniarzy. "Otwórz pokój VIP". Nie czekając na odpowiedź, wziął ją na rękach jak pannę młodą i podążył za ochroniarzem, powstrzymując przed sobą kobietę, która nieustannie się do niego przyciskała i próbowała się rozebrać. Wyglądała na będącą pod wpływem jakiejś dzikiej, nieokiełznanej siły.
Gdy tylko weszli do środka, zamknął za sobą drzwi, opuścił ją na wielkie łóżko w rozmiarze king-size i zdjął swoje ubranie. Zanim skończył, ona również pozbyła się swoich ciuchów – jej różowe sutki zapraszały go do ssania, podczas gdy pulchne usta wprost błagały o pocałunek.
Zaatakował jej wargi drapieżnie niczym zraniony lew. Cokolwiek wrzucono jej do drinka, sprawiło, że po prostu rozkoszowała się tą dzikością ogarniającą jej ciało. Pieścił każdy cal jej ciała tak, jakby była lodami waniliowymi, ssał i lizał zawzięcie, podbudowany jej jękami.
Gdy jego męskość w nią wniknęła, wyrwał się z niej krzyk. Zakrył jej usta swoimi, by stłumić jej krzyki, podczas gdy on wysunął się i pchnął głębiej. Próbowała go z siebie zepchnąć, ponieważ jego rozmiar był zbyt duży, co sprawiało ból. Zatopiony w swojej drapieżnej ekstazie, przygwoździł jej złączone dłonie i trzymał je nad jej głową, wbijając się głębiej i mocniej, po czym jęknął: "Czy nie tego właśnie chciałaś?"
Wkrótce jej krzyki i wyrywanie się przerodziły się w jęki i pożądanie. Trzymała go za talię, przyciągając bliżej do siebie, przez co jego pchnięcia stawały się głębsze.
Jęknął z rozkoszy, poruszając się w niej jeszcze szybciej. Zatrzymał się i obrócił nią, nieco brutalnie, po czym wziął ją od tyłu. Wydała z siebie kolejny krzyk bólu, który został stłumiony przez poduszkę. Gdy jej krzyki znów zamieniły się w jęki, wbił się w nią głębiej i mocniej. Przyjemność przeszyła jej ciało, jej mięśnie napięły się, a jej spełnienie obmyło ją do czysta. On wciąż wbijał się w ciepło jej soków, mocniej i szybciej, dopóki nie doszedł mocno. Wyczerpany położył się obok niej.






