Violet
Nie…
Zatrzepotałam rzęsami, podczas gdy mój umysł gorączkowo próbował wymyślić jakąś wymówkę.
– Ja n-nie… – zająknęłam się. – Nie jestem…
Powstrzymałam się, wzięłam powolny wdech i wypuściłam powietrze.
Na twarzy Cecilii gościł łagodny, przepraszający uśmiech, i wtedy właśnie pogodziłam się ze swoim losem. Nie było sensu zaprzeczać. Ona nie rzucała oskarżeń w ciemno.
– W porządku – powiedzi






