Violet
Nie było nic bardziej niezwykłego niż ten wyraz oczu Kaydena. Nie dlatego, że był gniewny czy dziki, ale opanowany. Nieco zbyt opanowany jak na kogoś, kto coś stracił.
Nie było w nich szoku, żadnej widocznej frustracji, niczego. To było po prostu spojrzenie, które oznaczało, że jeszcze się nie poddał.
Ale to wciąż nie wystarczyło, by wprawić mnie w dyskomfort. Od zeszłej nocy to niespokojne






