Kylan
Zgodnie z obietnicą wylądowaliśmy w ogrodzie kwiatowym. Było tam o wiele ciszej. Żadnych dźwięków ruchliwych ulic, krzyczących ludzi, ciekawskich spojrzeń i wścibskich oczu.
Byliśmy tylko my i strażnicy, którzy stali w pełnej szacunku odległości.
Ja również stałem nieco dalej, niezręcznie bawiąc się w dłoniach jakimś liściem, udając zainteresowanie, podczas gdy mój wzrok spoczywał na Violet.






