Tak więc Vanessa ponownie uniosła dłoń – tym razem napędzana czystą furią. Chciała zostawić ślad. A gdyby miała szczęście, może nawet rozcięłaby wargę Althei.
– Wystarczy, Vanesso!
Daven chwycił ją za nadgarstek w powietrzu, powstrzymując przed wymierzeniem drugiego ciosu.
Vanessa wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. – Co ty robisz, Davenie?
– Przestań. – Jego uścisk na jej nadgarstku zacieśn






