– Jestem okropną osobą – wyszeptała Althea, głosem tak słabym, że niemal rozpłynął się w cichym gwarze kawiarni. Nawet nie odważyła się podnieść wzroku, by napotkać spojrzenie Lydii.
Lydia delikatnie położyła dłoń na ramieniu Althei. Obydwie siedziały w spokojnym kącie kawiarni w śródmieściu. Zazwyczaj Althea nigdy nie dzwoniła do Lydii ot tak, bez powodu – zawsze wszystko planowała, zawsze z wypr






