Bailey przez kilka minut wpatrywała się w jego profil i skrzyżowane ramiona. Zdecydowanie „dąsał się”, jak określiłaby to Polly. Jej ręka wciąż bezwładnie wisiała w powietrzu. Ale nie odpuszczała. Jakkolwiek wielką urazę żywił do niej Toby, musiało to zostać wyjaśnione dzisiaj.
Powoli wstala i podeszła do stołu, by wziąć torbę z jedzeniem na wynos. „Twoja mama mówi, że twój ulubiony deser to ciemn






