Gdy tylko Bailey została wypchnięta z celi, Rex wpadł w panikę.
Był na nią zły, ale to wcale nie oznaczało, że chciał, by stała jej się krzywda. Znów pociągnął za łańcuchy, warcząc, gdy tylko rozdarł do krwi otarcia na nadgarstkach.
Zamrugał, powstrzymując gorące łzy, które cisnęły mu się do oczu z poczucia bezsilności, gorąco modląc się do Bogini, by Bailey nie była torturowana w taki sposób jak






