Polly i Jenny pomachały na pożegnanie ostatniemu brzdącowi i jego rodzicom.
Zawróciły do przestronnego, jednopokojowego lokalu, który Polly wynajęła na przedszkole, ciesząc się, że ostatnie dziecko zostało odebrane. W milczeniu zaczęły ustawiać krzesła. Jutro nie było pracy, bo była niedziela.
Polly zerknęła na Jenny. Miała włosy splecione w dwa długie warkocze, które opadały na jej ramiona.
Jenny






