**Lola**
Poranek był zwyczajny na wszystkie te sposoby, które czyniły go cennym.
Światło słoneczne ślizgało się po podłodze hotelowego apartamentu jak ciepły jedwab, hacząc o drobiny kurzu i chromowaną krawędź ekspresu do kawy Enza. Miasto za szkłem było już głośne – syreny gdzieś w oddali, fontanna na dole przy Stripie sycząca budzącym się życiem – ale w środku była tylko kawa, spokój i pisk jej






