Alexander
Poprzedniego dnia…
Wjechałem na parking Wilshire Country Club tuż po dziesiątej w niedzielny poranek. Przede mną rozciągał się znajomy widok wypielęgnowanej zieleni. Walet podszedł, zanim jeszcze zgasiłem silnik.
– Dzień dobry, panie Carter.
– Dzień dobry. – Wręczyłem mu kluczyki i skierowałem się w stronę budynku klubowego.
Miejsce było zatłoczone jak na niedzielę; członkowie klubu byli






